Mam na imię Emilia. Znajomi mówią na mnie Emka.
Odkąd pamiętam moim największym marzeniem było mieć własną restaurację.
Jakoś nigdy nie byłam wybitna w gotowaniu. Wiele nauczyłam się od mamy i babci. To one pokazywały mi coraz to nowe tajniki kuchni polskiej. Uwielbiam nasze tradycyjne, polskie dania. Kapusta z grzybami, schabowy, kluski śląskie. Po prostu palce lizać. Nie dość, że lubię jeść, to w dodatku gotować. Od dziecka moim hobby było zgadywanie jakiej przyprawy w danej potrawie mojej mamy jeszcze zabrakło. Generalnie- zgadywałam. Jakże mnie to cieszyło.
Po gimnazjum zaczęłam naukę w technikum gastronomicznym. Po kilku miesiącach szkoły byłam pewna, że moją przyszłością jest gastronomia. W czasie, kiedy tylko miałam na to okazję nawet za darmo chodziłam do pobliskich restauracji, aby nauczyć się kolejnych tajników gotowania. Chciałam szlifować moją praktykę- a tego w szkole mi brakowało.
Po ukończeniu szkoły jeździłam po całej Polsce, aby przyglądnąć się jak w pracują kucharze w najlepszych knajpach.

Po roku stwierdziłam, że to czas, aby zainwestować w coś swojego. Na początku bardzo się bałam. Zakupiłam sprzęt do kuchni- garnki, patelnie, talerze sztućce. Potrzebowałam też bemarów i witryn chłodniczych, aby moje potrawy były świeże i zachowywały wartości odżywcze.

Na start

Dwa bemary i jedna witryna chłodnicza mała- taki był mój początek. Coś z czym zaczynałam. Z perspektywy czasu uważam, że to śmieszny start.
W kuchni pomagała mi mama i babcia. Muszę powiedzieć, że bez nich na pewno nie dałabym rady. Bardzo pomogły mi ogarnąć kuchnię, zakupy i klientów. Z czasem zatrudniłam dwóch kucharzy i jedną kelnerkę. Mama i babcia musiały odpocząć.Interes bardzo się rozkręcił bo kilka garnków, talerzy , bemar i witryna chłodnicza mała przekształciły się w ogromną kuchnię. Bardzo dużo zainwestowałam w sprzęt.


Klienci dopisują do dziś. Myślę, że to bardzo duża zasługa moich cudownych kucharzy i sprzedawców, u których zawsze dostaję najświeższe produkty. Kolejnych naszym pomysłem była inwestycja w produkcję przeróżnych sałatek i lodów. I tutaj znów sprawdziła się witryna chłodnicza.Zakupiliśmy kilkanaście takich witryn i umieściliśmy je tak, aby każdy klient sam mógł podejść i wybrać sobie składnik z jakiego chce, aby była zrobiona jego sałatka. Dzięki witrynom chłodniczym małym, np. sałata, marchew, kapusta czy inne warzywa, owoce zachowywały świeżość przez wiele godzin. Po prostu super.
Założyliśmy także stronę internetową i ogłosiliśmy się w mediach społecznościowych. Ten pomysł był strzałem w dziesiątkę.
Nie chce się chwalić, ale doszliśmy do takiej ilości klientów, że aby zjeść u nas kolację należy zarezerwować stolik z kilkudniowym wyprzedzeniem.

Klient nasz Pan

Mamy bardzo dobre opinie na naszej stronie internetowej jak i w mediach społecznościowych. Mogę powiedzieć, że jeśli bardzo czegoś się chce, to nasze marzenie na pewno się spełni.Ja od dziecka marzyłam o tym, aby gotować. I gotuję. Nie dość, że jest to moje hobby , to jeszcze zarabiam na tym pieniądze. Dzięki temu mogę spełniać kolejne swoje marzenia.Zarobione środki materialne inwestuję w podróże. Podróżuje po Europie. Interesują mnie europejskie restaurację, smaki i pomysły.
Moim kolejnym marzeniem jest otwarcie restauracji włoskiej. Odkąd pamiętam uwielbiałam makarony i włoskie sosy do nich. Chcąc jednak zrobić dobre, włoskie jedzenie trzeba się w nim zapoznać tam, gdzie się narodziło. Należy poznać dobrze składniki. Trzeba zobaczyć gdzie kucharze robią zakupy. To jest tajemnica dobrego jedzenia.
Jedyne co mogę polecić przyszłym kucharzom, to- to, aby uczyli się od najlepszych i poznawali kuchnię od podstaw.
Spełniając te warunki jestem pewna, że Wasze marzenia wtedy spełnią się.